Ok więc na pierwszy rzut pójdzie recenzja kremu Apiderma, Crema da giorno alla pappa reale e polline. Jego koszt wynosi 12€ (około 48 zł) a pojemność to 50 ml.
Ostatnio byłam w klasztorze benedyktyńskim w Monte Cassino. Skuszona doskonałymi opiniami na temat kosmetyków produkowanych w tym miejscu postanowiłam zakupić jeden. Wybór padł na najdroższy znajdujący się tam krem. Nie było to jednak spowodowane tym, że mam za dużo kasy, z którą nie mam co robić tylko ten tańszy na nieszczęście był przeciwzmarszczkowy. Już wcześniej uparłam się na krem do twarzy więc wybór nie był zbyt duży. Na pólkach małego klasztornego sklepiku leżały tylko trzy kremy. Przeciwzmarszczkowy i seria kremów nawilżających na dzień i na noc. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że są to kremy nawilżające, ponieważ mój włoski nie jest „dobry” podjęłam ryzyko wyboru kremu o nieznanym działaniu. Po pierwszym użyciu stwierdziłam, że krem nie nadaje się na dzień. Jest strasznie tłusty. Owszem nawilża ale dugo pozostaje mokry co sprawiało wrażenie przepoconej twarzy. Nawet siedząc na zewnątrz gdzie temperatura wahała się od 20 paru stopni być może do 30 (nie wiem jaka była temperatura, ale było gorąco) nie chciał wyschnąć przez jakieś 5 godzin. O dziwo w Polsce radzi sobie z tym o niebo lepiej wyschnięcie zajmuje mu około 7 minut. Podobno ma jakieś lecznicze właściwości ale specjalnie ich nie zauważyłam. Używam go jeszcze zbyt krótko, żeby się w tym temacie wypowiedzieć. Jest bardzo wydajny i posiada wygodne proste plastikowe opakowanie (za kilka dni umieszczę zdjęcie). Zapach ani mnie nie odrzuca ani nie przyciąga pachnie jak zwykły krem pielęgnacyjny, no może zalatuje trochę miodem. Ma miodowy kolor i lekką konsystencję. Ogólnie jestem z niego zadowolona ale w tej cenie mogła bym kupić dwa kremy AA w Polsce.
brak kategorii (2)
wszystkie (2)